Jak wygląda świat? Jak powinien wyglądać? To otwarte pytania. Niektórym się jednak zdaje, że nie, że znają odpowiedź. Należą do nich fanatycy - tak religijni, jak i naukowi.

Fanatyk nie zdaje sobie sprawy z tajemnicy, z tego, że nie wie - jak głosił Sokrates: wiem, że nic nie wiem. On wie, ma wrażenie dysponowania prawdą absolutną.

Bierze się ono, rzecz jasna, z jego fanatyzmu, który ma za przedmiot jakąś świętą księgę, albo jakąś metodologię, jak w przypadku nauki akademickiej typu fizykalnego.

Świat to Zagadka. Kto nie zdaje sobie z tego sprawy, ten tak naprawdę niewiele go zna. I niewiele zna siebie. My także stanowimy Wielki Znak Zapytania - nasze narodziny, życie, śmierć.

Szamanizm wiąże się z przyznaniem się do niewiedzy, z podejściem sceptycznym. Sceptykiem nie jest ignorant, jak dzisiaj nazywa się sceptyka, który nie interesuje się poznaniem i z góry odrzuca to albo tamto, stojąc już na stanowisku jakiegoś systemu - choćby systemu negowania wszystkiego.

Jeśli miałby być konsekwentny, to musiałby także zanegować własny system i uznać, że skoro nic nie jest pewne, że także to nie jest pewne, że wszystko jest niepewne. Być może - jak to poetycko ilustruje zen - przez dziurawy dach sączy się jednak światło księżyca, przynajmniej niewielkie. Coś z rzeczywistości do nas dociera.

Ale nie chodzi o spekulacje. Jeżeli sceptycyzm czymś się charakteryzuje, to zamiłowaniem do konkretów i poznania przez doświadczenie.

I o takim rodzaju wiedzy mówię. Takim rodzajem wiedzy jest szamanizm. Dzisiaj zagubiliśmy ten sposób postrzegania. Patrzymy na świat przez litery książek, przez traktaty i opracowania, monografie i publikatory. Z ich punktu widzenia wcale nie widać świata, nie czujemy jego smaku. Wszystko wydaje się być poznane, aż do znudzenia. Nie ma tajemnic, są prawa nauki, schematy myślowe, powielane pojęcia.

Żadna nauka jak dotąd nie wyjaśnia, ani nawet nie przybliża się do istoty wróbla na parapecie czy stonki na kartoflach.

Trzymamy się swoich systemów - religijnych, filozoficznych, naukowych, społeczno-obyczajowych, widząc w nich panaceum na lęk, jaki nas ogarnia, lęk i bezradność wobec tajemniczego świata, tak zewnętrznego, jak wewnętrznego. W granicach tych systemów czujemy się pewni siebie, rywalizujemy na tytuły, wypowiadamy się ex cathedra, jesteśmy wielkimi znawcami, stać nas nawet na krytykę i wyśmiewanie inności, która nie występuje na naszej ścianie w platońskiej jaskini cieni.

Bez systemów stajemy się jak dzieci, ogarnia nas niemoc, szukamy opiekunów, autorytetów, drżymy na samą myśl o samodzielności poznawczej i wolności.

Tutaj jednak zaczyna się szamanizm. Zrodziła go wolność poznania i działania. Odrzućmy nawet samo słowo, nie patrzmy na nie jak na coś, czego możnaby się uchwycić.

Słowo jest jak brzytwa dla tonącego. Szamanizm nie jest systemem, to wiedza, którą zdobyć można tylko w jeden sposób - doświadczając.

A do tego potrzeba mieć odwagę - odwagę usunięcia ze swojej głowy innych głów, odwagę zejścia z barków olbrzymów, przestania być karłem, chodzenia wobec rzeczywistości w każdym jej przejawie, taką, jaką jest nam dana, na własnych nogach.

Ta poznawcza wolność staje się matką wolności działania, sposobu bycia. Fanatyk podporządkowuje się sztampom, kryterium poprawności widząc w wytworach kultury, w świętych księgach, w niesamowitych opowieściach, w mitach. Jest zależny od innych ludzi, którzy stworzyli instytucje.

Nie rozumie różnicy pomiędzy wiedzą a systemem, bo jej nie widzi. Dlatego nie umie docenić dorobku ludzkości i właściwie go wykorzystać, tylko miesza go, miksuje z mitami, tworząc taką czy inną ideologię, system myślowy i etyczny, religię, szkołę filozoficzną.

Dla szamańskiego fanatyka niezrozumiałe jest, jak można leczyć się za pomocą metod akademickich i uprawiać w tym samym czasie szamanizm. Fanatyk-uzdrowiciel będzie odmawiał sobie wszystkich konwencjonalnych środków, jako że jego status quo, jego ego zależy od wiary w mit, że energią można wszystko i wszystkich uzdrowić. Stworzył sobie taki system pojmowania rzeczywistości i problemów.

Fanatyczny wielbiciel lekarzy, z drugiej strony, zamknięty będzie na szamanizm.

Każda sytuacja jest inna, indywidualna, konkretna i dlatego i niedefiniowalna. Życia nie da się zamknąć w słowach i systemach. Wiedza musi być nieustannie aktualizowana, weryfikowana w doświadczeniu. A doświadczenie to w życiu nie polega na tym, że tworzy się laboratoryjne warunki dla każdego twierdzenia. Ono nie pozwala nam czekać, gna do przodu, ciąży ku śmierci, ku tajemnicy. Nie daje czasu, by oprzeć się na czymś innym, niż własne ja w świeżości chwili, arecentriorycznie, tu i teraz.

Życie wyciska nas jak cytrynę. Nie ma się czego uchwycić, a jeżeli to robimy, to jest to złudne, to sok przestaje płynąć.