Znowu zmiany? Ten Munin oszalał! Zmienia tę stronę co chwilę i nie wiadomo jak długo pozostanie ta forma. To chyba niestabilny emocjonalnie człowiek. Nie będę go odwiedzać w Necie, a tym bardziej nie zamówię żadnej z jego usług.

Ok, teraz ja, odpowiadam. Tak, zmiany są, ale zmiany są niezbędne. Stronę internetową traktowałem przez lata z dużym luzem, pierwotnie chciałem nawet robić usługi bez strony. Potem, jednak, poczytałem trochę o tym, jak robi się biznes w Sieci, i zacząłem myśleć. Stworzyłem problem - problem, który początkowo nie istniał.

Nie istniał do tego stopnia, że miałem klientów, pisałem rzeczy obrazoburcze a do tego reklamowałem produkty firmy MLM, i to wszystko w związku z blogiem na bloggerze Google.

Teraz doszedłem do momentu, kiedy, wydaje mi się, zrozumiałem o co chodzi - kiedy sprzedaje się jakiś produkt lub usługę firmowaną przez kogoś lub coś innego, niż Ty, powiedzmy to coca-colę, to potrzeba nawiązywać do klimatu producenta i nie można robić tego zupełnie swobodnie. Odbije się to na własnym zysku. Klienci mają wiedzieć co kupują w związku ze źródłem oferty.

I tak, kiedy zdecydowałem się na usługi Huny, nie mogłem tak po prostu po swojemu ich sprzedawać. To do czegoś zobowiązuje - skoro bierzesz Hunę, to masz moralny obowiązek opowiedzieć klientom o tym, czym ona jest, złożyć hołd nauczycielom czy twórcom i trzymać się pewnych standardowych i merytorycznych formuł.

I tak, po przeszło pięciu latach z przerwą pracy z samymi metodami Huny, zrodził się pomysł strony Projektu Aloha, poświęconego w całości Hunie. I projekt ten wymaga ode mnie moralnie, bym publikował informacje ze strony Aloha International www.Huna.org, lub przynajmniej informował o niej w widocznym miejscu.

Tłumaczę, za pozwoleniem, teksty Serge’a - z istotną pomocą Tłumacza Google - i wkładam coś własnego, co jakiś czas. I tak to powinno pozostać.

Huna nie jest moja i po swojemu nie powinienem jej promować ani oferować, a nawet wykonywać.

Co innego… usługi autorskie. I dlatego zmiana na stronie. Tutaj nie czuję się zobowiązany do żadnych inklinacji do żadnej organizacji i osoby prywatnej.

Wychodzę poza Hunę, ale oferuję ją nadal i gorąco zachęcam zainteresowanych. Mam też inne, nowe rzeczy, i to rzeczy moje własne, wykute w ogniu doświadczeń i rozwijania umiejętności. Będę je promował na swój sposób, i tak samo strona, na której będę to robił, nie będzie posiadała żadnej zewnętrznej sztampy. Wszystko płynie z wnętrza, a w każdym razie czuję się do tego moralnie uprawniony.

Dla Czytelników: zakładam nowy mailing i nową stronę na facebooku.