Znowu nawiedzony klient

Ludzie, to jakieś fatum, to już drugi cham w tym miesiącu. Od pięciu lat zdarzyło mi się to może dwa, trzy razy. Jakiś sezon na chama?

Zrobiłem człowiekowi i jego żonie przekazy. Wskazałem miejsca - jajnik, lewa strona i prostata. Ale napisałem, to jasnej cholery, że to nic groźnego, że to na poziomie energetycznym. A ten ciągle mi imputuje, że jestem jakiś ciemniak, coś w tym rodzaju, że jestem na niskim poziomie, bo im nie tłumaczę skąd się te ich zaburzenia wzięły.

Narząd może być zaburzony choćby od siedzenia w niewłaściwej pozycji. Ale ten egocentryk tego nie zrozumiał. Domaga się, powołując się na wpłatę, jakichś informacji. Ale przecież nie płacił mi za odczyt, tylko za przekaz.

Napisałem, że nie mam już dla niego oferty, bo to prawda. Nazwałem egocentrykiem i zarozumialcem, bo to też prawda.

Naczytał się jakichś książek o diagnostyce karmicznej, teoretyk. Gość ewidentnie mnie krytykuje i poniża w liście, w którym prosi o wyjaśnienia. Chaos, pomieszanie.

Tak to jest, kiedy się nabija sobie łeb bzdetami, diagnostykami karmicznymi, rozwojami duchowymi zamiast poznawać samodzielnie rzeczywistość. Gada się takie niedorzeczności. I w tym wszystkim jest przemoc, wielka przemoc z nienawiścią. Taki to on uduchowiony. Złość i krytykanctwo przeciekają i śmierdzą, gówno zawsze będzie cuchnąć.

Dlatego proszę wszelkiej maści ezoteryków nawiedzeńców - nie piszcie, nie zamawiajcie usług, odwiedźcie najpierw psychoterapeutów. Wcale nie żartuję.

Dodam, że to mój błąd, bo powinienem, za każdym razem, sprawdzać klienta, zanim przyjmę zamówienie. Od teraz, obiecuję, że będę tak robił - oszołomom mówię nie, nie dla świń są perły.