Po prostu próbuj być na luzie

Napięcie to choroby. Nadmierny stres to przedwczesna śmierć. Słyszymy o tym zewsząd. Ale co z tym robimy? Bywa, że nic. Bywa, że nie wiemy co z tym zrobić. Jak się do tego zabrać.

Życie na luzie, według tego, co Huna nazywa "kala", to nie jest wyłącznie kwestia techniki relaksacji. Owszem, relaksacja może pomóc, ale nie musi. Relaksacja to zewnętrzny aspekt KALA, lecz istota to... jak zawsze w naszym przypadku, czyli w przypadku osób, a nie maszyn... akt woli.
Po prostu wyluzuj się. W ciągu dnia, wśród różnych zadań przypominaj sobie o tym, żeby być na luzie. W ciele, mowie, umyśle, całym swoim jestestwem.
Stań się aktorem. Wcielanie w życie zasad Huny to, w dużej mierze, swoiste aktorstwo.
Graj człowieka wyluzowanego, który nie przejmuje się, nie rozdmuchuje spraw mało istotnych. Działa swobodnie, do niczego się nie przymusza.
Tak, jak trenujemy od dziecka przymuszanie się, a pomagali nam w tym nasi opiekunowie, nauczyciele, politycy, duchowni, tak teraz trenujmy bycie na luzie. W taki sam sposób stworzymy odpowiednie nawyki, i sami, wewnętrznie rozwiniemy właściwość, której na imię "KALA".
Słowo to ma wiele znaczeń: wybaczanie, zdjęcie brzemienia, oczyszczanie, uwalnianie, relaksowanie, wolność itp.
Ćwicz bycie na luzie, w dowolnej sytuacji, tu gdzie jesteś, a zobaczysz, że nie będziesz musiał szukać wolności na zewnątrz i długo czekać na efekty.
Ty już to umiesz. A do tego potrzebujesz tego jak powietrza. Inaczej Twoje życie staje się piekłem.
Bycie na luzie nie oznacza zdemoralizowania, ulegania żądzy, gniewowi, braku refleksji, hedonizmu - z takimi cechami kojarzy się wolność, a to na podstawie, zapewne, filmów amerykańskich o "zbuntowanej młodzieży". KALA wspiera IKE, czyli świadomość, zależy od świadomości, wolność nią żyje, dlatego wolność to widzenie, a nie zamykanie oczu i ćpanie, chlanie czy jaranie - sex, drugs & rock'roll. Wolność uzdrawia, a nie rujnuje.